Moje perypetie

Moje perypetie

środa, 30 lipca 2014

Jura Park + Plaża + Zachód słońca = Wakacje w Łebie cz.3

Hej :)
Jak wam mijają ostatnie dni lipca?
Moje leniwie. Po powrocie z Łeby trochę się lenię, odpoczywam. Wyjazd był super. Naładowałam akumulatory, ale jednak i zmęczona wróciłam. Ciągle w ruchu. Taki aktywny odpoczynek. Teraz czas na całkowity reset. Spędzam czas na ogrodzie kąpiąc się w basenie. Czytam książki na tarasie, popijając mrożoną kawę i zajadając się owocami. Totalny luz.
Za to wieczory spędzam na osiedlu z moją ekipą :)

Pomęczę was jeszcze kolejną relacją z mojego, wakacyjnego wyjazdu :)
W sobotę nie szliśmy na plażę. Pogoda była super, ale rodzice stwierdzili że potrzeba nam małego odpoczynku od plażowania.
Po śniadaniu poszłam z tatą popływać kajakiem. Było super :) Fajnie było spędzić ten czas tylko z tatą. Mogliśmy pogadać, pobyć tylko we dwoje tak jak kiedyś.
Po powrocie z kajaków zjedliśmy coś i razem z Wiki i jej rodzicami poszliśmy do Jura Parku. Fajnie było. Powygłupialiśmy się z tatą jeżdżąc pojazdem Flinstonów :P Pochodziliśmy, pozwiedzaliśmy. We wiosce indiańskiej kupiłam sobie łapacz snów KLIK i bransoletkę z muszlami.

Po powrocie wszyscy byliśmy padnięci. Nic nam się nie chciało. Nie było mowy o jakiś jeszcze spacerach. Jak już trochę odpoczęliśmy to tata z wujkiem zrobili grilla. Ale się najadłam :)

W niedzielę nie było już mowy o odpuszczaniu sobie plaży :) Szkoda tylko, że woda nie była już tak ciepła jak w poprzednie dni. Bo na początku naszego pobytu woda w morzu była tak ciepła jak w jeziorze. Stopniowo zaczęła się ochładzać. Ale nas to nie zrażało i tak musiałyśmy się wykąpać :)
Trochę się opalałyśmy, czytałyśmy gazety, wygłupiałyśmy w piasku z moją młodszą siostrą. Nie obeszło się bez zakopywania :)

Po powrocie z plaży trzeba się było ogarnąć. Poszliśmy do portu na obiad. Pochodziliśmy po różnych stoiskach z pamiątkami. Coś tam jeszcze kupiłyśmy. A potem obok portu poszliśmy na zachód słońca :)

C.D.N. :)

wtorek, 29 lipca 2014

Wakacje w Łebie cz.2 :)

Hej :)
Nawet nie wiecie jak mi brakowało pisania i odwiedzania was. 
Jak wyjechaliśmy nie miałam czasu odpalać laptopa. Normalnie miałam internet. Ale jak wstawaliśmy rano, ogarnialiśmy się i szliśmy na plażę, potem powrót, kąpiel, wypady na obiad czy grill, a wieczory znów nad morzem. To jak wracałam do pokoju marzyłam o łóżku :)
 
Dziś mam dla was do opisania kolejny dzień i będzie to piątek.
Wiki była już na miejscu. Z czego obie bardzo się cieszyłyśmy :) Super było spędzić ten czas z ukochaną kuzynką, ciocią i wujkiem.
Od rana plaża i kąpiele w morzu. Ciężko było nas wyciągnąć :)
 
Po powrocie z plaży ogarnięcie się. Grill. Trzeba było dobrze podjeść po naszych szaleństwach :) A potem wypad na miasto.
Najpierw poszliśmy do domu do góry nogami. Świetne miejsce. Mega śmiechu tam było. Ciężko było ustać na nogach. 

Potem poszliśmy trochę się wyszaleć :)

No i wreszcie zachód słońca :)

C.D.N. :)

niedziela, 27 lipca 2014

Wakacje w Łebie cz.1 :)

Hej :)
Nie było mnie na blogu dłuższy czas za co przepraszam. Notki pojawiały się regularnie, bo kilka miałam zaznaczone jako zaplanowane. Nie byłam pewna czy będę miała stały dostęp do internetu. A nie chciałam, żeby blog świecił pustkami. Teraz tylko muszę nadrobić zaległości u was. No i zabrać się za opisanie mojego wakacyjnego wyjazdu z rodzicami :)

Tata przyjechał w sobotę na dwutygodniowy urlop. 
W sobotę byłam na urodzinach koleżanki z karate, w niedzielę obchodziliśmy z babcią jej imieniny. A w poniedziałek z samego rana wyjechaliśmy nad morze. Pogoda nie była jakaś rewelacyjna co trochę mnie martwiło.
Do Łeby dojechaliśmy około 10:00. Rozpakowaliśmy się w naszym pokoju. Przebraliśmy się i od razu poszliśmy na obchód miasta. Miałam frajdę, bo oprowadzałam rodziców. W poprzednie wakacje byłam w Łebie na obozie karate. Trochę to miasteczko poznałam. Fajnie było być tam z moją rodzinką :)
Byliśmy w porcie i na plaży. Poszliśmy na rybkę. Poszukaliśmy lepszego dojścia na plażę od naszego pensjonatu. I znów na plażę.


Na drugi dzień mieliśmy już super pogodę. Spędziliśmy świetny czas na plaży. Wygłupiałam się z siostrą w morzu. Budowaliśmy zamek. Fajnie było pobyć w czwórkę. Na co dzień niestety tego nie mamy :(
Po południu poszliśmy na miasto. Roksana szalała na różnych maszynach. Miała frajdę. Razem wygłupiałyśmy się na "kręciołkach". Mama z tatą do nas dołączyli. Niezły ubaw z tego mieliśmy.

Wieczorem popłynęliśmy statkiem wikingów na zachód słońca :)

Kolejny dzień spędziliśmy bardzo podobnie. Kupiliśmy też trochę pamiątek. Powoli je kolekcjonowałam :)

Na czwarty dzień cieszyłam się najbardziej, bo miała przyjechać moja kuzynka Wiki :)
Obie już się nie mogłyśmy doczekać tego wspólnego wyjazdu. Wreszcie dojechali :))) Od razu wskoczyłyśmy do wody.

Wreszcie razem :)

C.D.N. :)