Moje perypetie

Moje perypetie

wtorek, 10 listopada 2015

Początek listopada

Hej :)
Wiem kolejny raz piszę, że miałam przerwę bla bla bla...
No, ale taka prawda, że nie miałam czasu na bloga. Na pisanie czy odwiedzanie was. Nawet czasu na czytanie książek nie miałam. I nad tym ubolewam najbardziej.

Końcówka października i początek listopada były bardzo intensywne. Jak wiecie z poprzednich postów mój tata miał sporo urlopów w ostatnim czasie. Nauki też miałam bardzo dużo. Masa sprawdzianów, kartkówek i do tego mini przedstawienie teatralne. Nawet czasu na treningi karate nie miałam. Zła byłam z tego powodu, bo uwielbiam trenować. No, ale szkoła ważniejsza.

Pani od polskiego dała nam tydzień na przygotowanie ośmiominutowego przedstawienia. Byliśmy podzieleni na grupy sześcioosobowe. Każda z grup miała przygotować samodzielnie takie przedstawienie. Zaczynając od napisania scenariusza, przygotowania kostiumów, scenografii. No i przede wszystkim dobrze zagrania naszej sztuki. Był to mega hardcorowy tydzień. Niestety zamiast iść całą rodziną na cmentarz męczyłam się nad scenariuszem. Na szczęście udało mi się go napisać w miarę szybko. Później próby po lekcjach, do tego sprawdziany no masakra. No, ale szóstka jest i ogromna satysfakcja :)

Listopad jest moim ulubionym miesiącem, bo już jutro mam urodziny :)

W sobotę obchodziłam urodziny z rodzicami, bo taty nie będzie. Zazwyczaj z rodzicami obchodzimy takie przyspieszone urodziny jak tata jest. Wiem, że rodzice mieli jakieś tajne plany na ten dzień. Ale moja młodsza siostra się rozchorowała i spędziliśmy ten dzień w domu.
Nie obyło się bez niespodzianek. Rodzice wpadli do domu z tortem, ogromnym prezentem i ślicznym bukietem kwiatów od taty :) Zaskoczenie było ogromne. Zwłaszcza jak zobaczyłam prezent. Bo kompletnie się takiego prezentu nie spodziewałam. Zaskoczyli mnie rodzice totalnie. Spełnili moje marzenie. Sama na to zbierałam, bo uwielbiam słuchać muzyki. Mam sporo płyt, a ostatnio nie za bardzo miałam na czym ich słuchać. Dostałam przepiękną mini wieżę Pioneer. Teraz non stop słucham na niej muzyki.
Resztę dnia spędziliśmy bardzo fajnie. Zaczęliśmy oglądać Harrego Pottera od początku. Spędziliśmy kilka godzin grając w Graj do celu w Prl-u. Świetna gra. Polecam naprawdę. Powinniście ją dostać jeszcze w Lidlu za jakieś 25zł.

Jakiejś rodzinnej imprezy urodzinowej nie robię. Spędzę ten dzień z mamą, siostrą, babcią i prababcią. A w sobotę mają przyjść do mnie najbliższe koleżanki.

marynarka: sinsay / koszula, spódnica: lokalny sklepik / buty: ccc


:)

16 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego śliczna ;D
    grlfashion.blogspot.com
    mogłabyś poklikać w linki w nowym poście ?^^ proszę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 25 zł za grę to nie tak dużo :) wszystkiego najlepszego!
    świetne zdjęcia :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego Najlepszego kochana! <3
    Czy mogłabyś poklikać u nas w linki?Bardzo prosimy <3
    Staramy się o pierwsza współpracę,a ty możesz nam pomóc :)
    fashion--twins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Spełnienia marzeń! Miałaś ostatnio super czas! :)
    http://typical-writers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego! Spełnienia wszystkich marzeń Ci życzę kochana.
    Założyłam prawie rok temu bloga i o nim zapomniałam ale trochę odrzył. Serdecznie zapraszam
    aweja-o-wszystkim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :-***
      Cieszę się, że wróciłaś do pisania :)

      Usuń
  6. śliczne zdjęcia :)

    http://want-cant-must.blogspot.com/
    Na moim blogu trwa konkurs blogowy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :-*
Zostaw link do bloga. Na pewno cię odwiedzę :)
Nie zostawiaj spamu.
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba to na pewno go zaobserwuję.
Mam włączoną moderację, bo nie chcę przegapić żadnego waszego komentarza :-*