Moje perypetie

Moje perypetie

czwartek, 24 grudnia 2015

Tygodniowy Blogmas #3

Hej :)
No to już ostatni blogmas w tym roku.

Wtorek minął mi jak zawsze intensywnie. Szkoła do późna. Do tego jeszcze próba na przedstawienia. Szybki obiad i na trening do Włocławka jechałam. Tak, że nic aż takiego szczególnego tego dnia się nie wydarzyło.


 ❄❄❄

Środy zawsze bardzo lubię, bo późno idę do szkoły. A w dodatku mam ulubione lekcje. Plastykę, technikę i matematykę. Tak matematyka to ostatnio mój ulubiony przedmiot. Sama mega się dziwię z tego powodu. Ale odkąd zmienili nam nauczycielkę pod koniec poprzedniej klasy. Bardzo ten przedmiot polubiłam :) Tak! Sama jestem w szoku, bo kiedyś go nie cierpiałam :P
Po szkole sporo nauki na sprawdzian z przyrody. Wieczorem jeszcze pierniki piekłyśmy. Tak, że dzień dosyć intensywny.


 ❄❄❄

W czwartek wystawialiśmy Jasełka dla nauczycieli z naszej szkoły. Poszło nam świetnie. I fajnie się przy tym bawiliśmy.
Po południu ostatni trening przed zawodami. Zdecydowałam się jednak na walki. Miałam robić tylko kata. Ale po rozmowie z Sensei Jackiem postanowiłam pierwszy raz spróbować w kumite.

 ❄❄❄

Piątek już taki zupełnie luźny. Ze szkoły byliśmy w kinie. Później po szkole z mamą pojechałyśmy na małe zakupy. A resztę dnia spędziłam u prababci. Pomogłam jej sprzątać. Rozmawiałyśmy o szkole, zawodach i tak ogólnie co u mnie słychać.

 ❄❄❄

No, a w sobotę zawody.Było super jak zawsze. Dużo emocji, bo stres był wiadomo. Zwłaszcza, że pierwszy raz walczyłam. Wygrać się nie udało, ale z siebie jestem zadowolona. Dałam z siebie wszystko. Sensei powiedział, że walczyłam jakbym nie jedną walkę miała już za sobą. A to dla mnie duży komplement. Wiadomo przykro, że się nie udało. No, ale nic na to nie poradzę, że sędziowie zdecydowali tak, a nie inaczej. W kata też się nie udało. Przegrałam o jedną dziesiątą punktu. Po świętach wracam na treningi i będę dawała z siebie jeszcze więcej. Bo następną walkę chcę wygrać i muszę się do niej perfekcyjnie przygotować.


 ❄❄❄

W niedzielę nic nie robiłam. Odpoczywałam po zawodach. Do tego przeziębienie zaczęło mnie rozkładać.
W poniedziałek nic ciekawego się nie działo. Wszyscy już tylko wyczekiwali na przerwę świąteczną.
We wtorek mieliśmy Wigilię klasową. Było świetnie. Spędziliśmy fajny czas z moją klasą. Daliśmy sobie prezenty, objedliśmy ciast, wygłupialiśmy się.
Po powrocie ze szkoły zabrałyśmy się z siostrą za sprzątanie naszych pokoi.
A po południu pojechałyśmy na trening mikołajkowy do mojego klubu. He he to był śmieszny trening. Nawet Mikołaj był :P


 ❄❄❄

W środę przygotowania do Wigilii ruszyły pełną parą. Mama piekła ciasta, robiła sałatki, rybę. My z siostrą ozdabiałyśmy pierniczki. Byłam też na mieście dokupić jeszcze kilka prezentów, bo wcześniej nie miałam kiedy.
Popołudnie spędziłyśmy z siostrą grając w Bounce-Off :)
Wieczorem przygotowałyśmy pierniczki, mleko i mały prezent dla Mikołaja :P


 A wam jak minął ostatni tydzień przed świętami?

10 komentarzy:

Dziękuję za każdy komentarz :-*
Zostaw link do bloga. Na pewno cię odwiedzę :)
Nie zostawiaj spamu.
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba to na pewno go zaobserwuję.
Mam włączoną moderację, bo nie chcę przegapić żadnego waszego komentarza :-*