Moje perypetie

Moje perypetie

piątek, 8 stycznia 2016

Podsumowanie 2015

Hej :)
Ten post miał wyglądać inaczej. Miały być tu same pozytywne wspomnienia. Takie podsumowanie miesięcznych postów. Ale stwierdziłam, że to bez sensu. Sama dla siebie chciałabym posumować miniony rok 2015 z fajnymi rzeczami, ale i tymi przykrymi. To na pewno będzie prawdziwsze niż same pozytywy. Bo z samych pozytywnych rzeczy życie się nie składa.

Miniony rok był dla mnie z jednej strony wspaniały. Wydarzyło się naprawdę wiele świetnych rzeczy. Masa spełnionych marzeń. Niestety z drugiej strony był to dla mnie najcięższy rok. I zacznę chyba od tego wszystkiego złego co się wydarzyło.

◾◾◾

Rok 2015 był tragiczny. Straciłam bardzo bliską mi osobę. Zmarł mój ukochany wujek. Bardzo to przeżyłam. Właściwie do tej pory nie potrafię się z tym pogodzić. Za każdym razem kiedy jestem na cmentarzu zwyczajnie się rozklejam. To nie była moja jedyna strata, ale z wujkiem byłam najbardziej związana.

Przed wakacjami miałam wypadek na rowerze. Było naprawdę nieciekawie. Strasznie się pościerałam. Miałam dwie dziury w ręku do kamieni, które wbiły mi się w skórę. Uwierzcie masakryczny widok. Do tej pory mam blizny. Na całe szczęście się nie połamałam. I to cudem, bo przeleciałam przez kierownicę przy bardzo dużej prędkości. Tak naprawdę to miałam szczęście, że się nie zabiłam.

Zakończyły się też moje dwie przyjaźnie. Gdy to się wszystko działo było mi strasznie przykro. Ale patrząc z perspektywy czasu to wyszło mi to na dobre. Byłam zbyt naiwna. Ale jak to mówią jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę.

◾◾◾

Mimo tych wszystkich przykrych dla mnie rzeczy wydarzyło się też dużo dobrego.


Tata miał dużo wolnego. Odkąd przeniósł się z Niemiec do Dani ma teraz zdecydowanie więcej urlopów. A wiadomo więcej urlopów to więcej czasu z nami. W ciągu roku też jest często w domu, bo co tydzień czy dwa tygodnie przyjeżdża na weekend.

Mieliśmy sporo wspólnych wyjazdów.
Na początku stycznia pojechaliśmy do Gdańska do mojej cioci Ani. Pojechała też z nami moja kuzynka Wiki. Było świetnie. Zwiedzanie, odwiedziny u cioci. Zakupy w Ikea.
Dosyć często jeździliśmy też do Torunia. A to do rodziny. To na sushi. Byliśmy też na rekonstrukcji bitwy o zamek toruński. I na jarmarku bożonarodzeniowym.
Wakacyjny wyjazd do Łeby

Częste wypady do kina. Czasami z rodzicami. A czasami zabierałam siostrę na bajki, które chciała obejrzeć.

Ferie i wakacje spędzane z kuzynką Wiki.

Wypady na kręgle.

W tym roku przekonałam się też, że mam naprawdę świetne i prawdziwe przyjaciółki. Na pewno spędzałyśmy ze sobą więcej czasu. Co na maksa mnie cieszy. Bo z jednej strony zawiodłam się na kimś, a z drugiej odkryłam te prawdziwe przyjaźnie.

W kwietniu zmieniłam klub karate. Nawet nie wiecie jaka jestem zadowolona z tej zmiany. To mój trzeci klub. Jak to mówią do trzech razy sztuka. I teraz w porównaniu z poprzednimi klubami jest naprawdę idealnie. Jest świetny trener, który ma bardzo dobre podejście. Jest niesamowicie motywujący. W życiu bym nie pomyślała, że spróbuję wziąć udział w walkach na zawodach. A jednak tak mnie podbudował, że spróbowałam. Nie udało się wygrać, ale nie żałuję. I będę chciała walczyć w następnych zawodach. W mojej grupie jestem najmłodsza. Bo w sumie to chodzę na grupę dorosłą. Treningi są ciężkie, ale ja to lubię. Im większy wycisk tym ja bardziej zadowolona, bo więcej się nauczę. Mamy niesamowicie zgraną ekipę. Wiem, że mogę na nich liczyć.

Zdobycie pierwszego miejsca w szkolnym konkursie poetyckim. Napisałam wiersz o ekologii. Byłam w szoku, że udało mi się zająć pierwsze miejsce. Bardziej spodziewałam się wyróżnienia niż głównej wygranej :)

Różne występy teatralne.

Koncert Kamila Bednarka we Włocławku

Wycieczki klasowe do Biskupina, Włocławka do teatru na Małego Księcia i Płocka do teatru na Opowieść Wigilijną.

Zaczął się długo wyczekiwany remont. Trwał on dwa miesiące. Rodzice robili całą górę od podstaw. Teraz na górze jest sypialnia rodziców, każda z nas ma swój pokój, no i duża łazienka. Nie wszystko do końca jest jeszcze urządzone, bo wiadomo umeblować od razu tyle pomieszczeń po tak dużym remoncie to nie jest takie hop siup. U mnie jeszcze brakuje dużej szafy pod zabudowę, dużej komody i regału. Ale wszystko z czasem. Dla mnie najważniejsze, że mam swój własny pokój. Mogę się w nim zamknąć. Słuchać muzyki, czytać książki. Być po prostu sama ze sobą.

Wakacje to był fantastyczny czas. Obóz karate. Wakacyjne leniuchowanie, różne wypady. Spędzanie czasu z przyjaciółmi. Nasze wygłupy z osiedlową ekipą. Rolki, wypady na rowery i wiele różnych świetnych rzeczy. Miałam też czas na nadrabianie książkowych zaległości.

Było też kilka fajnych festiwali. Rockowe pożegnanie lata czyli Festiwal Lipa 2015. Bella Skyway. OldFest Festiwal 2015
Moje urodziny najlepsze jakie do tej pory miałam. Obchodzone tydzień.

Moja pierwsza walka karate. Nie wygrałam, ale też nie wymiękłam. Dałam z siebie wszystko. Następnym razem będzie wygrana.

Wspaniałe święta spędzone z najbliższymi. Pyszna kolacja wigilijna. Wymarzone prezenty.

◾◾◾

Tak minął mi 2015 rok. Z wzlotami i upadkami. Jestem bardzo ciekawa co przyniesie 2016. Mam też jakieś tam swoje plany i postanowienia. Ale o nich będzie w następnej notce.
Mam nadzieję, że was nie zanudziłam i dotrwaliście do końca. Jak zawsze ten post bez zdjęć, bo najważniejsza jest dla mnie jego treść.

16 komentarzy:

  1. W ciągu roku zdarza się wiele dobrych jak i tych złych sytuacji, jednak musimy się z nimi pogodzić i żyć dalej. Życzę ci abyś w tym roku zdobywała tylko dobre wspomnienia ♥

    niktniewidzi.blogspot.com (KLIKNIJ TUTAJ)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy post :) Bardzo ciekawie piszesz, przyjemnie się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super Podsumowanie roku <3
    Współczuje po stracie wujka i przyjaciółki. Ja tak samo straciłam w tym roku najlepszą przyjaciółkę.
    Zapraszam:
    lifestylleblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ze śmiercią bliskiej osoby trzeba się po prostu pogodzić, a prędzej czy później to nastąpi, więc się nie martw :) Mi pomaga świadomość, że wiem, że mój ukochany dziadek jest już szczęśliwy w niebie. Taka dosyć dziecinna ufność, ale jednak pomocna. W każdym razie mam nadzieję, że rok 2016 przyniesie Ci więcej dobrego zwłaszcza ze strony przyjaźni! Tego Ci z całego serca życzę xx
    + Toruń to moje kochane miasto i zawsze z chęcią zapraszam tu każdego ♥

    minimalistyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-* Nie jest lekko, ale jakoś daję radę. Niedługo minie rok od śmierci wujka. Są dni kiedy naprawdę jest mi bardzo smutno. Ale wiem, że muszę iść do przodu.
      Toruń kocham :) Jak tylko mam czas to go odwiedzam :)

      Usuń
  5. Widzę, że ten rok był dla ciebie ciekawy! :)

    Zapraszam na nowy post!
    Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne podsumowanie roku ;)
    Niestety pomimo dobrych rzeczy muszą zdażyć się też te których nie chcemy.
    Dla mnie 2015r pod tym względem nie był aż taki zły. Gorszy był o wiele 2014 ;)
    http://lonnelly-inspirations.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy post. Śmierć bliskiej osoby jest bardzo wielkim ciężarem jednak trzeba się z tym pogodzić iść dalej żyć! nie poddawać się :) Także się nie martw. Dla mnie rok 2015 był ciężkim rokiem jednak nie tragicznym rok 2016 mam nadzieje ze bedzie udany

    http://tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie udany. Wierzę w to :)

      Usuń
  8. Też mam tatę pracującego za granicą :)
    2016 będzie lepszy, zobaczysz :)

    Mój Blog - KLIK ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :-*
Zostaw link do bloga. Na pewno cię odwiedzę :)
Nie zostawiaj spamu.
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba to na pewno go zaobserwuję.
Mam włączoną moderację, bo nie chcę przegapić żadnego waszego komentarza :-*