Moje perypetie

Moje perypetie

niedziela, 31 lipca 2016

Latarnia Morska w Rozewiu... Władysławowo #4

Hej :)

Rano tak jak planowaliśmy pojechaliśmy do latarni. Super trafiliśmy, bo było mało ludzi i na spokojnie mogliśmy zwiedzać. Na samej górze było spoko, bo byliśmy za szybą. Ale w połowie można było wyjść na zewnątrz. Z naszej czwórki tylko tata wyszedł. My się bałyśmy, bo strasznie wiało.


Byliśmy też zobaczyć maszynownię.


Później pojechaliśmy do Władysławowa. Byliśmy w porcie, trochę na plaży. Sporo się nachodziliśmy.


We Władku przekułam sobie uszy. A właściwie ucho. Wcześniej miałam już zrobione dziurki w obydwu uszach. A teraz dorobiłam sobie kolejne dwie w lewym uchu. Super. Mega się cieszę :)
Po obiedzie wróciliśmy do Jastrzębiej.
Wieczorkiem poszliśmy na kolację, trochę pospacerowaliśmy. Byliśmy na promenadzie. Roksana szalała na różnych dostępnych atrakcjach. Kupiliśmy jakieś pamiątki i różne inne pierdółki.

piątek, 29 lipca 2016

Wakacyjny outfit na zmienną pogodę

Hej :)
Jak wam minęła pierwsza część wakacji? U mnie intensywnie. Sporo się dzieje z czego bardzo się cieszę. Chociaż tak naprawdę nie czuję jakoś tych wakacji. Wszystko przez tą zmienną pogodę. Raz słońce, raz deszcz. To znowu wiatr, burze i zimno. Mam nadzieję, że sierpień będzie ładniejszy.

Dzisiejszy outfit jest jeszcze z wakacji nad morzem. Był to jeden z tych chłodnych i wietrznych dni. Mam nadzieję, że się wam spodoba :)


kurtka, t-shirt, jeansy, zegarek: cropp / koszula: new yorker / czapka: outlet / nerka: house / adidas superstar: sizzer

środa, 27 lipca 2016

Lisi Jar #3

Hej :)
Trzeciego dnia pogoda była beznadziejna. Jeszcze mniej słońca. Było naprawdę chłodno. Momentami wręcz zimno.
Pomimo tej beznadziejnej pogody wybraliśmy się na spacer. Dla odmiany poszliśmy w drugą stronę Jastrzębiej Góry. Tak chodzimy i chodzimy. Aż tata powiedział, żebyśmy poszukali Lisiego Jaru. I tak nie mieliśmy niczego ciekawszego do robienia. Spacer okazał się bardzo długi. Zupełnie przez przypadek odnaleźliśmy wejście do Lisiego Jaru.

Miejsce piękne. Powiedziałabym, że magiczne. Zdjęcia zupełnie nie oddają uroku tego miejsca. Znaleźliśmy się w zaczarowanej krainie. Niczym Narnia czy Zakazany las w Harrym Potterze.


Idąc ścieżką i specjalnie zbudowanymi schodkami doszliśmy do plaży. Widok też był wspaniały.


Wracając poszliśmy inną drogą. Było trochę wspinaczki :)


Wyszliśmy niedaleko latarni w Rozewiu. Mieliśmy na nią wejść, ale było strasznie dużo ludzi. Rodzice stwierdzili, że przyjedziemy rano jak jeszcze nie będzie takich tłumów.

niedziela, 24 lipca 2016

Adidas i nietoperze OOTD

Hej :)
Dziś mam dla was kolejną letnią stylizację. Nie zawsze letnia oznacza sukienki czy spodenki. Pogoda nas tego lata nie rozpieszcza i niestety nawet długie spodnie trzeba założyć czy bluzę.
Tak było też podczas naszego spaceru do Lisiego Jaru w Jastrzębiej Górze. O tej wyprawie będziecie mogli poczytać w następnym poście :)

Na sobie miałam i nowości z ostatnich zakupów, ale też rzeczy, które miałam już od jakiegoś czasu. Pierwszy raz przekonałam się do boyfriendów, w których naprawdę super się czuję. Nigdy nie byłam przekonana do tego typu spodni. Ale te z Cropp mnie zachwyciły. Założyłam też nowe superstary, które dostałam od taty. Są mega. Idealnie pasują do tej stylizacji. Bluza też z Cropp z ostatniej halloweenowej kolekcji. 

bluza, jeansy, zegarek: cropp / czapka: outlet / nerka: house / superstary: sizzer

piątek, 22 lipca 2016

Hel i Jurata #2

Hej :)
W drugi dzień naszego pobytu w Jastrzębiej Górze stwierdziliśmy, że przejedziemy się na jakąś wycieczkę. Pogoda była ładna, ale nie było upalnie. Na plażę nie było sensu iść, bo prędzej by nas przewiało. Niż byśmy mieli z tego jakąś frajdę. Postanowiliśmy, że pojedziemy na Hel pozwiedzać bunkry i fortyfikacje z czasów II wojny światowej.


 Na Helu było fajnie. Pochodziliśmy, pozwiedzaliśmy. Sporo się pozmieniało od naszego poprzedniego pobytu. Teraz od plaży do portu jest taka jakby promenada. 


Byliśmy też w Fokarium. Szkoda tylko, że jeden basen był zamknięty. Pokaz był fajny. Foczki są takie słodkie <3


Po tym całym chodzeniu trochę nam się zgłodniało. Poszliśmy na obiad, a później pojechaliśmy do Juraty na molo.
W Juracie też się trochę pozmieniało. Poszliśmy na molo. Byliśmy na lodach w tym samym miejscu co ostatnim razem. Odwiedziliśmy Juratę córkę Króla Mórz.


Dużo się nachodziliśmy tego dnia, ale było naprawdę super. Lubię zwiedzać nowe miejsca. Ale też wracać po kilku latach. Zobaczyć jak się pozmieniało.


Jak mijają wam wakacje?
Byliście już na jakimś wyjeździe czy dopiero jedziecie? A może raczej planujecie relaksować się w domu?