Moje perypetie

Moje perypetie

czwartek, 29 grudnia 2016

Święta, święta i po świętach :)

Hej :)

Święta już za nami. I powiem wam, że to były jedne z fajniejszych świąt jakie przeżyłam. Było bardzo rodzinnie. I tak spokojnie, bez pośpiechu. Wspólne przygotowania do Wigilii. 
Najważniejsza była dla mnie wiadomość, że tata jedzie do pracy nie w drugi dzień świąt. A dopiero po Nowym Roku. Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam. To cudowne uczucie móc spędzić wszyscy razem święta bez tego stresu, że tata szybko będzie musiał jechać.
Wigilię spędzaliśmy u nas. Mama z babcią i tatą przygotowali kolację wigilijną. My z Roksaną trochę pomagałyśmy. 
Kolację zaczęliśmy wcześnie. Pojedliśmy. Prababcia jak zawsze na naszą prośbę powspominała czasy swojego dzieciństwa, okres wojny. Opowiadała o naszej rodzinie. Uwielbiam słuchać jak prababcia opowiada.
Po kolacji oczywiście otwieranie prezentów. Najpierw z siostrą rozdałyśmy wszystkim prezenty. A później zabrałyśmy się za otwieranie prezentów. Bliscy bardzo mnie zaskoczyli. Nie myślałam, że i w tym roku tak zaszaleją spełniając moje największe marzenia. Dostałam mój wymarzony aparat, ale też i sporo innych rzeczy, które bardzo chciałam dostać.
Roksana też dostała swoje wymarzone prezenty.
Jak już prababcia z ciocią poszły to my z tatą i Roksaną zaczęliśmy układać jedno z trzech Lego, które dostała. Jak zawsze mega frajda była. Siedzieliśmy do późna oglądając świąteczne filmy.



W pierwszy dzień świąt każdy spał chyba do 10:00. Wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni i trzeba było odespać :) Po śniadaniu poszliśmy na spacer. Byliśmy na cmentarzu odwiedzić naszych bliskich. Byliśmy u rodziców taty, u taty mamy, u prababci i u pradziadków. Odwiedziliśmy też ciocie u wujków. Zapaliliśmy znicze. Tak smutno się zrobiło, że w tym roku już nie spędzimy świąt z prababcią Alicją.
Później poszliśmy na bulwary, wygłupialiśmy się. Byliśmy obejrzeć szopkę i dekoracje w centrum miasta. Postanowiliśmy przyjść drugi raz wieczorem jak wszystko będzie oświetlone lampkami.
Po powrocie do domu zabraliśmy się za kolejne układanie Lego. Mieliśmy jechać odwiedzić rodzinę. Ale rodzice doszli do wniosku, że ten dzień spędzimy po prostu w naszym gronie. I tak zawsze mamy tak mało tego naszego wspólnego czasu. Dopiero w drugi dzień świąt mieliśmy jechać do rodziny.
Ułożyliśmy Lego, zjedliśmy obiad, coś obejrzeliśmy. Na dworze zrobiło się ciemno, więc poszliśmy na drugi spacer. Pogoda była średnia, bo padał drobny deszcz. Ale nawet to nie było nam straszne. Szopka w tym roku jest naprawdę piękna. Wszystko tak ładnie zrobione. Szkoda tylko, że bombka się nie paliła. Ale wiadomo w deszcz nie włączali, żeby nie było jakiegoś zwarcia.
Wieczorem odwiedzili nas chrzestni. Nie widzieliśmy się już dość długo. Fajnie spędziłyśmy czas z chłopakami. Jeśli tata dostanie urlop na ferie to mamy jechać do nich na noc.






W drugi dzień świąt też w sumie późno wstaliśmy, bo i późno poszliśmy spać. Po śniadaniu ogarnęliśmy się i pojechaliśmy do cioci Wiesi. Posiedzieliśmy z dobre dwie godzinki. Pojedliśmy pysznego ciasta. Rozmawialiśmy, było miło. Ale i tak strasznie brakowało mi prababci.
Później pojechaliśmy odwiedzić mamy chrześniaczkę Agatkę. Zawieźliśmy prezent, chwilę się pobawiłyśmy. Wróciliśmy do domu na obiad. A potem znów w drogę. Na reszcie pojechaliśmy do Wiktorii. Spędziłam fajny czas z kuzynką.
Po powrocie do domu zagraliśmy w 5 sekund junior, które Roksana dostała pod choinkę.
Tak minęły nam święta. Rodzinnie, spokojnie z super prezentami :)

We wtorek przyjechała do nas Wiktoria na cały dzień. Było świetnie. Poszłyśmy na miasto, na spacer. Oglądałyśmy filmy, objadałyśmy się, wygłupiałyśmy się, gadałyśmy. Super, że miałyśmy dla siebie tyle czasu, bo nie widziałyśmy się od moich urodzin.

Środa minęła mi leniwie. Byłam na spacerze z siostrą i rodzicami. A później to już takie typowe lenistwo. Czasami trzeba się polenić. Oglądałyśmy filmy, grałyśmy w gry, bawiłam się z siostrzyczką. Fajnie nie musieć nic robić. Tylko się relaksować tak jak mamy ochotę.

W czwartek po południu pojechaliśmy do schroniska dla zwierząt we Włocławku. Zawieźliśmy karmę dla psów i kotów. Byliśmy odwiedzić psiaki w ich boksach. Jest tyle wspaniałych psów. Jeden tak do mojej mamy się łasił. Taki słodki był. Najchętniej to bym je wszystkie zabrała, żeby miały fajny dom. Ale wiadomo nie mogę tego zrobić. Nie mam miejsca. Może kiedyś rodzice zdecydują się na kolejnego psiaka. Fajnie, żeby Flicka miała towarzystwo.

Jak wam minęły święta?
Jesteście zadowoleni?
Dostaliście wymarzone prezenty?
Obdarowaliście bliskich czymś fajnym?

6 komentarzy:

  1. Ja od poczatku świat późno chodzę spać i późno wstaję :D
    Pozdrawiam c; /~Kinga
    Zapraszamy na Rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ależ szybko to zleciało...

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że tak szybko zleciało i zaraz wracam na uczelnie ;/
    Święta u mnie bardzo leniwie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :-*
Zostaw link do bloga. Na pewno cię odwiedzę :)
Nie zostawiaj spamu.
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba to na pewno go zaobserwuję.
Mam włączoną moderację, bo nie chcę przegapić żadnego waszego komentarza :-*