Moje perypetie

Moje perypetie

piątek, 24 lutego 2017

Mamy kota... Walentynki

Hej :)
Tak jak w tytule mamy kota. A właściwie to małą koteczkę. Wszystko zaczęło się od schroniska. Na stronie fb schroniska, z którego mamy naszą psinkę Flickę zobaczyłyśmy z mamą, że jest ogłoszenie. Poszukiwali domu dla kotki imieniem Buffy. Koteczka trafiła do schroniska bardzo poraniona przez jakieś zwierzę. Nie miała ogona, ani ucha. A, że od jakiegoś czasu zastanawiałyśmy się nad adopcją kolejnego zwierzaka postanowiłyśmy wziąć ją do siebie. Mama stwierdziła, że mało kto zdecyduje się na adopcję okaleczonego zwierzęcia. Okazało się jednak, że koteczka trafiła do ludzi, którzy mają już okaleczone koty i z chęcią się nią zajęli. Bardzo chcieliśmy jej pomóc i smutno nam było. Ale z drugiej strony bardzo nas ucieszyła wiadomość, że koteczka jest u tak dobrych ludzi.

Z posiadania kota nie zrezygnowaliśmy. Na stronie schroniska mama znalazła śliczną, małą koteczkę. Niestety jak już zadzwoniła do schroniska to się okazało, że kotka została już adoptowana. Myślałam, że się załamię. Przez praktycznie całe ferie robiłyśmy z mamą po kilka razy przegląd strony schroniska licząc na to, że pojawi się jakaś mała koteczka. Bo kotów jest sporo, ale my koniecznie chciałyśmy kotkę i to taką malusią.

Tak minęły nam ferie. W szkole zgadałam się z koleżanką, że mają w domu kota. Jej starsza siostra znalazła go na ulicy jakiś miesiąc wcześniej. Przygarnęli go, zaopiekowali się, a w międzyczasie szukali domu dla kotka. Sami mają już kota i psa w domu.

Po przyjściu do domu powiedziałam o wszystkim mamie. Mama od razu kazała mi się dowiedzieć czy to kotka i jak wygląda. Okazało się, że jest to koteczka i w dodatku cała czarna. A o takiej mama marzyła :)
Mogliśmy też od razu po nią przyjechać.

I tak w Walentynki trafiła do nas Buffy <3

Jest słodka. Cała czarna chociaż ma prześwity skóry w okolicach od uszu do oczu. Dlatego na zdjęciach wygląda jakby miała białe plamki. Ale jak podrośnie to i włosów przybędzie, więc i białe plamki znikną.
Nawet nie wiecie jaka byłam szczęśliwa kiedy Buffy z nami zamieszkała. Stwierdziłyśmy z mamą, że po prostu to właśnie ona była nam przeznaczona. Jest słodka. Słodko mruczy. Ale jest też na maksa zwariowana. Czasami jak wariuje to prawie płaczę ze śmiechu. Pasuje do nas idealnie, bo my taka zwariowana, pozytywna rodzinka :)

16 komentarzy:

  1. Śliczna koteczka! Super, że macie takie dobre serduszko i przygarniacie potrzebujące zwierzęta :) Do trzech razy sztuka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mega się cieszymy jak możemy w jakikolwiek sposób pomóc. Najważniejsze, że Buffy jest już z nami. Ma kochający dom. Zaaklimatyzowała się już w pełni. Nie wyobrażam sobie jak mogłoby jej z nami nie być.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Cudowny kociak ! Fajnie, że są ludzie którzy adoptują zwierzaczki mimo ich przeszłości. Gdybym miała tylko czas na zwierzaki chętnie bym zaadoptowała bo tyle z nich czeka na kochający dom :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buffy jest cudna i znakomicie zaaklimatyzowała się u nas w domu. Nie zawsze można adoptować zwierzę, ale fajnie też udzielać się w schronisku w jakikolwiek sposób. Nawet kupując co jakiś czas karmę.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Na targnęłam się na Twojego bloga i muszę przyznać, że jest naprawdę ciekawy.
    Buffy jest przesłodziasznym kotełkiem :3 Mruczący kociak... Aww...
    Jeżeli chcesz wpadnij do mojej krainy:https://emi-chan-magicworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, jaka urocza! Też miałam kiedyś kotka, niestety z powodu przeprowadzki musiałam się z nim pożegnać, ale do dziś pamiętam wszystkie cudowne wieczory, gdy zasypiał mi na ręce, czy nasze wspólne zabawy :)

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/2017/01/summary-of-2016.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, że musiałaś rozstać się ze swoim kotkiem :(((

      Usuń
  5. Prześliczny kociak!
    U nas decyzja o posiadaniu kota była bardzo spontaniczna, pojawiła się z dnia na dzień. A warunek był tylko jeden: koniecznie miał być to biały pers

    OdpowiedzUsuń
  6. Prześliczna, też mam kotkę :)
    kmmbffl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocik jest prześliczny!
    Niestety ja nigdy nie miałam kota w domu :)
    Zaobserwowałam Twojego bloga i zapraszam do siebie oraz zaobserwowania mojego bloga.
    Pozdrawiam: mischotta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Przecudny kociak ! Ja mam tylko pieska w domu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :-*
Zostaw link do bloga. Na pewno cię odwiedzę :)
Nie zostawiaj spamu.
Nie uznaję obserwacji za obserwację. Jeśli Twój blog mi się spodoba to na pewno go zaobserwuję.
Mam włączoną moderację, bo nie chcę przegapić żadnego waszego komentarza :-*